gry online

sobota, 6 grudnia 2014

Przykładowy Post

* Nowa Wiadomość*

Od Julie: Hej, masz czas? Musimy pogadać


Ja: Pewnie. O co chodzi?


Od Julie: To nie jest rozmowa na telefon. Spotkajmy się za 20 minut w parku.



~*~

- W końcu jesteś - odparła dziewczyna, kiedy tylko się pojawiłem i podbiegła do mnie, mocno przytulając.
- Też się cieszę, że cię widzę - odwzajemniłem uścisk, przykładając jedną dłoń do jej głowy.
- Tak bardzo cię kocham.. - powiedziała cicho, tak że z ledwością zdołałem ją usłyszeć. Ale dopiero teraz zorientowałem się, że moja druga połówka jest smutna.
- Co się dzieje, Julie? - zapytałem, lekko ją obejmując i głaszcząc ją po ciemnych włosach.
- No bo ja... Ja się przeprowadzam - odsunęła się kawałek i spojrzała na mnie. W oczach zaczęły zbierać się jej łzy.


Chodziliśmy ze sobą od 4 miesięcy, a teraz jej ojciec dostał propozycję pracy, przez co muszą się przeprowadzić do Anglii. Jedynym tego pozytywem jest to, że Julie będzie miała później możliwość studiowania na uczelni, na której zawsze chciała, ale tak poza tym, chyba nic innego dobrego nie dostrzegam. 

  Po rozmowie z dziewczyną nie miałem najmniejszej ochoty wracać do domu. Zamiast tego wolałem pospacerować po mieście, żeby się przewietrzyć i przemyśleć to wszystko.
  Założyłem kaptur na głowę i wsunąłem ręce do kieszeni od bluzy. Wieczory o tej porze roku zaczynają już być chłodne, więc nie ma w tym nic dziwnego, że było mi zimno w cienkiej bluzie. 
  Wpatrując się we własny cień na chodniku, szedłem przed siebie, nie zwracając uwagi na otoczenie. Mało kto był teraz poza domem. Późna godzina i grzmoty z nieba, sugerujące, że zaraz ma być burza. Chyba nawet już zaczęło padać, ale niespecjalnie się tym przejąłem. Byłem zbyt pochłonięty myślami.
  Do rzeczywistości wróciłem dopiero, kiedy zostałem mocno popchnięty na ulicę przez jakiegoś wysokiego mężczyznę. Pech chciał, że akurat obok mnie przejeżdżał samochód i wylądowałem na masce auta, uderzając się w głowę. Dalej już nic z tego nie pamiętam.


~*~

  Obudziłem się w nieznanym mi miejscu przez jakieś głosy dochodzące z korytarza. Otaczała mnie zupełna biel. Podniosłem minimalnie bolącą nadal głowę z poduszki i rozejrzałem się dookoła. Znajdowałem się w szpitalu. Na sali byłem sam, żadne inne łóżko nie było przez nikogo zajęte. 
  Po niedługim czasie drzwi od pokoju się otworzyły i do środka wszedł ciemnowłosy chłopak.
- Witaj wśród żywych, jak to jest prawie się przekręcić? - zapytał, siadając na skraju łóżka. Najwidoczniej żadnej sytuacji nie może brać na poważnie.
 Kaszlnąłem, nie mogąc z siebie nic wydusić i poruszyłem ręką, do której miałem podłączoną kroplówkę. 
- Daj mu spokój, Cal - powiedział, opierając się o zamknięte drzwi farbowany przyjaciel. Jakoś umknął mi moment, w którym wszedł do pomieszczenia.
- Przecież nic mu nie robię - oburzył się Calum i wywrócił oczyma w geście zirytowania. 
- Męczysz go swoją głupotą, to jest wystarczający powód - mruknął Mike, wzdychając i podszedł bliżej nas.
- Ha ha, przekomiczne - spiorunował go wzrokiem z wyrazem twarzy, jakby właśnie zabijał go w myślach na sto sposobów - Gdzie jest Luke?
- Poszedł po coś do picia, miałeś iść razem z nim
- No tak, ale widziałem lekarza i musiałem się go zapytać o stan Ash'a, no a potem nikogo nie było w pobliżu, więc pomyślałem, że wpadnę zajrzeć co u niego, więc tak jakby wychodzi na to, że zostawiłem Luke'a.
- Zabronili nam go odwiedzać
- Niby dlaczego? Nie zabijemy go, ani nie pogorszymy jego stanu - wzruszył ramionami i po chwili dodał - Bynajmniej nie celowo.. - spojrzał na mnie kątem oka, po czym drastycznie się do mnie przybliżył, zmniejszając dzielącą nas odległość do kilku centymetrów - Matko, wyglądasz strasznie - powiedział głosem przepełnionym zmartwieniem, uważnie lustrując moją bladą, poranioną skórę.
- Raczej ciężko, żebym wyglądał jak model po wypadku samochodowym - odparłem z pewną trudnością, patrząc na chłopaka z pod półprzymkniętych powiek. 
- O, więc pamiętasz co się stało? - spytał i odsunął się ode mnie.
- Mniej więcej - przełknąłem ślinę i oblizałem popękane wargi. Mimowolnie zaczęły mi się zamykać oczy.
- Odpływasz? - poklepał mnie po policzku, nie spuszczając ze mnie wzroku - Ash? - słyszałem jak woła moje imię, ale po chwili jego głos ucichł, a mnie ogarnęła kompletna ciemność, bo znowu straciłem przytomność.




_______________________________________________
OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE

Post pochodzi z mojego innego bloga. Został tu umieszczony na potrzeby powstającego szablonu :)